Są pisma procesowe, które mają po 12 stron. Emocje, epitety, „jestem ofiarą”, „to jest skandal”, 5 akapitów o moralności strony przeciwnej. Czyta się to długo, a na końcu dalej nie wiadomo:
– czego autor chce od sądu,
– z jakiego przepisu,
– na podstawie jakiego dowodu.
To jest styl nr 1. Styl „dla klienta”. Ma być dużo tekstu, żeby wyglądało na pracę. Problem? Sąd nie jest od czytania pamiętnika. Sąd ma:
ustalić fakty,
ocenić dowody,
zastosować prawo.
I to zrobić w realnym czasie, mając kolejne sprawy w kolejce. Nie w felietonie.
Jest też styl nr 2. Nasz.
U nas pismo nie jest literaturą. U nas pismo jest narzędziem procesowym. Kolejność jest prosta:
– teza,
– podstawa prawna,
– dowód,
– wniosek.
Bez waty. Bez „w mojej ocenie to bulwersujące”. Sąd nie potrzebuje naszej oceny moralnej. Sąd potrzebuje materiału do rozstrzygnięcia.
Jak to wygląda w praktyce?
Wersja emocjonalna:
„Rodzic A rażąco zaniedbuje dziecko, co powoduje ogromne cierpienie i destabilizację emocjonalną małoletniego. Rodzic B samodzielnie podejmuje wszelkie czynności wychowawcze, wykazując pełną dojrzałość, odpowiedzialność oraz zaangażowanie ponad standard, co jednoznacznie przemawia za powierzeniem mu pieczy”.
Brzmi poważnie. Tylko że procesowo to jest powietrze.
Wersja procesowa:
Dziecko mieszka wyłącznie z jednym z rodziców od ponad czterech lat (dowód: dokumentacja szkoły i poradni, w której ten rodzic figuruje jako jedyny kontakt bieżący).
Drugi rodzic w tym okresie nie wykonywał faktycznej opieki i nie pokrywał kosztów utrzymania dziecka (dowód: brak przelewów, brak obecności przy leczeniu, brak udziału w zebraniach).
Opinia psychologiczna wskazuje podwyższoną reakcję lękową dziecka przy kontakcie bez nadzoru (dowód: opinia specjalisty w aktach).
Wniosek: kontakty powinny odbywać się w sposób kontrolowany, w ograniczonych ramach czasowych, w interesie małoletniego.
Drugi przykład – sprawa karna (prowadzenie pojazdu pod wpływem):
Kierujący został zatrzymany do kontroli drogowej. Nie stwierdzono nieprawidłowej techniki jazdy ani objawów zaburzeń uwagi (dowód: notatka funkcjonariuszy, zeznania).
Badanie krwi wykazało jedynie śladowe stężenia substancji, bez potwierdzenia upośledzenia sprawności psychomotorycznej w chwili jazdy (dowód: opinia biegłego toksykologa).
Wniosek: brak podstaw do kwalifikowania czynu jako „prowadzenie pod wpływem”, brak przesłanek do surowszej odpowiedzialności.
Trzeci przykład – majątek:
Strony pozostają w rozdzielności faktycznej od ponad dwóch lat: brak wspólnego gospodarstwa, oddzielne rachunki, oddzielne adresy (dowód: umowy najmu, wyciągi bankowe).
Jeden z małżonków używa składników wspólnego majątku wyłącznie dla siebie i równocześnie uniemożliwia drugiej stronie dostęp.
Wniosek: istnieją podstawy do zabezpieczenia roszczenia o podział majątku już teraz, żeby zatrzymać dalsze wyprowadzanie aktywów.
To są rzeczy, które sąd może wziąć do uzasadnienia orzeczenia praktycznie wprost. To jest język sądu.
I to jest nasz standard pracy w Kancelarii dr Hanny Walczak:
Każde zdanie musi nieść informację użyteczną procesowo.
Każde żądanie musi wynikać z przepisu, który naprawdę da się zastosować w tej sprawie.
Każde twierdzenie faktu musi mieć dowód w aktach. Jeśli nie ma dowodu – nie piszemy.
Nie obiecujemy „napiszę Panu 10 stron w obronie”.
Obiecujemy: dostarczymy sądowi to, co sąd musi mieć, żeby orzec po naszej myśli.
Sąd nie musi nas lubić. Sąd musi mieć porządek w aktach.
U nas nie sprzedaje się ładnego stylu.
U nas sprzedaje się skuteczność.
Kancelaria dr Hanny Walczak
Prawo rodzinne • karne • gospodarcze
Piszesz pod emocje – grasz pod publiczność.
Piszesz pod sąd – grasz o wynik.
#prawo #kancelaria #kancelariaprawna
#kancelariadrHannyWalczak
#prawoRodzinne #prawoKarne #prawoGospodarcze
#alimenty #opiekaNadDzieckiem
#bezWaty #konkrety #faktyDowodyWniosek
#prawoToMatematyka #niePoezja
#sąd #postępowanieSądowe
#adwokat #prawnik #slask #zaglebieslaskie



